Jezus

Jezus

poniedziałek, 2 marca 2026

Mówisz Grzesiu szabla

 

Mówisz Grzesiu szabla

Mówisz szabla

Mały Michał

Nie ta waga

Nie ten wzrost

Edward to raczej

Król Jan III Sobieski

Ojcowski i Dziadkowy Tron

Każde słowo

Ma swoją wagę

Gdy coś powie

To tak jest

I jak rano

Dzień ułoży

Do wieczora taki jest

Czy szabelką zechce machać

Gdy królewskie ma nawyki

Pięćset szabel


Tysiąc szabel

I rozległe pole bitwy

Aż upadnie na tym polu

Choćby największy przeciwnik

Taki to zwyczaj szlachecki

Bo i herb jest okazały

Szlachcic Krzywda Pogorzelski

A posiadłość w gminie Rutki

Od pokoleń to rodowe

Miejsce na podlaskiej ziemi
Choć tego miejsca
Tyle co pod stopą

Ale symbol jako patrzy

Szabla polska

Duma rodu

A i baczne ostrzeżenie

Dla Zachodu i dla Wschodu

By tych śmiałków już nie było

Którym by się znowu chciało

Polskę znowu nam rozdrapać

Jak to ongiś

W XVIII wieku było

My Polacy dobrze wiemy

Jak niewola strasznie boli

Więc w dłoń szablę

I na straży

Na straży naszej granicy

Do ostatniej kropli krwi

Póki jesteś żyw rycerzu

Bronić każdej piędzi

Ziemi Polskiej

I tym którzy kiedykolwiek

Chcieliby przeciw nam ruszyć

Jako jestem Pogorzelski



Herbu Krzywda

Jako żywo poobcinać

Żądne naszej krzywdy łapy

A w ferworze zaciętej bitwy

Poobcinać także uszy

Trza  Ojczyźnie zawsze sprostać

Jeśli ma być

Wolna i Niepodległa

A i Suwerenna Polska

A rozejrzyj się po Sali

Iluż z Gości

To sami zacni Obywatele

Sami zacni Obywatele

Co się zowie że

Choćby wspomnę

Staś Fudakowski



I Joasia i Andrzej

Państwo Gwiazdowie

I Grzegorz Kabziński

I były senator Waldemar Bonkowski

I Zbigniew Aleksander Toczek

I Witold i Edward  Pogorzelski

I może piszący te słowa

W tym miejscu

Znajdzie miejsca co nieco

Każdy na swoim odcinku

Gorliwy wyrobnik

Dla dobra

Naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej


Chwała i Duma

Solidarności

I tak już po wieków wiek

Zostanie w annałach

Naszej Polskiej Historii


 







Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

02. 03. 2026

 

 

sobota, 28 lutego 2026

Hej Sokole het spod Rutek

 

Hej Sokole het spod Rutek

Fruń wysoko i daleko

W nowe i szczęśliwe

Dziesiątki swoich lat

Nad chmurami

Pod  samym błękitem


Nad błękitnymi


Czystymi wodami

Mając zawsze

Jako i teraz

Swoje nieustępujące

A i nieustępliwe

Owe piękne

Zawsze piękne

Dwadzieścia lat

 

Hej Sokole z Miasta Gdańska



Dokąd Ciebie

Przywiódł los

Gdzie jest Twoje




Sokole Gniazdo


A i mocny piękny dom

Fruń wysoko

Fruń  daleko

Nad paletą

Swoich spraw

Niech Bóg zawsze

Będzie z Tobą


Niech Ciebie zawsze

Niesie co dzień

Ów przyjazny

Boży Wiatr

Niech umacnia

Siły doda

Każdy dzień

Wieńczy szczęśliwie

W kolejne nowe

Siedemdziesiąt Lat


 

Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

01. 03. 2026




niedziela, 22 lutego 2026

I jesteś Piękny Siedemdziesięcioletni

 

I jesteś Piękny Dwudziestoletni

Mimo Siedemdziesięciolecia

Jako Ci Dwudziestoletni

Tak ongiś o dwudziestolatkach

Pisał Edward Stachura

I wszystko co

W tej książce napisane

Do Ciebie

Czcigodny Jubilacie Edwardzie

Pasuje jak ulał

Mimo Siedemdziesięciolecia

 


Może z tą miarą

Już na świat przyszedłeś

Wprost ze swojego

Rodzinnego Domu

Przejmując w genach

Od Rodziców swych

Może ta miara

Może od Obu Sióstr

I od Swojego Brata

A może jest coś w niej

I z tej Twojej Młodzieńczej

Pasji Kuśnierza

Gdy kroiłeś te futra

Czasem li tylko  

Li tylko za tyłeczek

Zawsze wnikliwie

Uważnie a i dokładnie 

Odmierzony

Albo i nawet

Po same łydki

Po same kostki

Głaszcząc każde solidnie

I do swojej kuśnierskiej dłoni

Dokładnie dopasowując

By zawsze było

Uwodzicielsko  piękne

Najwyższy pułap

Kuśnierskiej pasji

I kuśnierskiej sztuki

Ty tym paniom z Sopotu

A i całego Trójmiasta

Ten porządny kuśnierski

Szlif nadawałeś

Jeszcze i dzisiaj

Po tylu latach mówią

To pięknie skrojone futro


Mamy od kuśnierza Edwarda

I jest to futro

Na życie całe

Zawsze ta sama

Precyzja fantazja i elegancja

I moda klasyka

Z samej górnej półki


A może tę miarę

Pomógł Tobie znaleźć

Najlepszy Fotograf Trójmiasta

Twój Serdeczny Przyjaciel

Tadeusz Pruszek

A może

Również Twój

Serdeczny Przyjaciel

Również najlepszy

Śpiewak Operowy

Stanisław Kamiński

A może Andrzej Rosiewicz

Podrzucił Tobie

Ten pomysł

Gdzieś mimochodem

Na Polskiej Estradzie

A może profesorską miarą

W sposób całkiem prosty

Niespodziewany i nagły

Wykroił według swego indeksu

Nasz ziomek i krajan

Profesor Jan Żebrowski

Bowiem w tej Twojej mierze

Także i dziś

Zawsze wiesz w sposób

Bardzo doskonały

Ile można Mieć

I jak można Być

Gdziekolwiek jesteś

Zawsze i wszędzie

Tą swoją miarą

Ile można Mieć

I jak można  Być

Ty Edwardzie zawsze

Posługujesz się bezbłędnie

Iluż z zazdrością

O Tobie nieraz gwarzy


Zawsze udaje się mu wszystko

I jak na te swoje

Siedemdziesiąt lat

To jeszcze  chyba  nigdy

Nigdzie się nie sparzył

Lecz są też tacy którzy

Mówią w swoich stronach

Może i ten Edward

Nie byłby taki doskonały

Taki zaradny

Taki gospodarny

Taki przewidujący

Gdyby nie Maja

I piękna

I nadzwyczaj zapobiegliwa

I we wszelkich poradach

Zawsze niezawodna

Ta Twoja Połowa Świata

Twoja Żona

I Arka

I Barka

I Kotwica

I Przystań

Jeszcze nie pomyślisz

Jeszcze nie powiesz

A Twoja Żona Maja

Ma już to wszystko

W swoich myślach

Emilko i Adasiu

Jakże wspaniali są 

Wasi Rodzice

Maja i  Edward

Przeto bądźcie zawsze

Ich Wiernym Odbiciem

Na miarę Ich Pracy

Na miarę ich Umysłu

I na miarę ich Serca



 Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

28. 02. 2026

 

 

 

piątek, 20 lutego 2026

A bo ja jestem Staś Lewandowski

 

A bo ja jestem

Staś Lewandowski

I zawsze w głowie

Mam jakiś wiatr

W lustro popatrzę

Piórka przygładzę

Chociaż tych piórek

Coraz mniej mam

 

I w Twoje oblicze

Matko Boża popatrzę

I z tym już chyba


Urodziłem się

I gdy przyjąłem Chrzest Św.

A w kilka lat potem

Przyjąłem I Komunię

I ów Sakrament Męstwa

Bierzmowanie

Już tak dzień w dzień

Zaczynam mój dzień

 

A bo ja jestem

Staś Lewandowski

I są już za mną

Dziesiątki lat

Z nadzieją jednak

Mój każdy

Nowy dzień otwieram

Z tym pragnieniem

By zdążyć ze wszystkim

Zanim Ty Panie

Tak ostatecznie

Zamkniesz mój

Cały ziemski czas

A potem zważysz

Wszystko dokładnie

Co gdzie i jak

Kiedy czyniłem

Czy zawsze byłem

Ten sam Staś Lewandowski


Czy czasem zupełnie

Zupełnie co innego

We mnie było

 

I w moim życiu

Rozstrzygniesz  ostatecznie

Gdzie to ziarno pszeniczne

Gdzie osty i kąkole

Mój Dobry Boże


Przeto póki żyję

Po raz kolejny

Powtarzam sobie

Dopokąd idę

Idę do Ciebie Boże

Przez Maryję

A bo Ja jestem

Staś Lewandowski

 

I tyle w Gdańsku

Zmienia się wokół

Na cmentarzu już Bracia

I Rodziców oboje

Jeszcze z Rodzeństwa

Na tym świecie siostra

Do pełnych lat

Dochodzą już

Moi obaj synowie

I każdy z nich

Już też ma swoją drogę

I tyle było

Tych kolein losu

Co jedna to głębsza

Wydostać się

Nie sposób

A bo ja jestem

Staś Lewandowski

Z każdej koleiny

Zanim w drugą nie wpadnę

Wydostaję się sam

Ot jakoś po prostu

 

I zawsze byłem

Tym człowiekiem drobnym

Niewielka waga

I wzrost niewielki

Lecz i ta zaleta

Zawsze lżejszy

Niż piórko

I zawsze wszystko

Było u mnie

Jakoś dziwnie dopasowane

I zawsze pensyjka

Na aby aby

I dzisiaj na aby aby

Jest także moja emeryturka

 

Co wyrównają

To znów podskoczą ceny

I znów ta sama troska

Jakże bliska i znana sercu

I jakbyś Stasiu

Kiedy nie podskoczył

To jednak zawsze

Zawsze jesteś

W tym samym miejscu


I dalej Stasiu

Głowisz się tak samo

By i tym razem

Na wszystko starczyło

I na audiencję 

U Ojca Świętego

Leona XIV

Na Pielgrzymkę do Watykanu

I zawsze tej zaradności


Choć trochę mam

W swojej kieszeni

A bo ja jestem

Staś Lewandowski

Ufający Bogu

I w Siłę Woli

I w Moc Modlitwy


Ilustracje i tekst 

Stanisław Józef Zieliński

11.02.2022