Jezus

Jezus

niedziela, 28 lipca 2024

Czcigodny Kapłanie My Naród Polski Królewski Szczep Piastowy Jesteśmy z Tobą

 

Czcigodny Kapłanie

My Naród Polski 

Królewski Szczep Piastowy

Jesteśmy z Tobą

I trwamy w Tobie

Jako w Nas trwasz

Święty Archaniele Michale

Choć szczypta pomocy

Zwróć Kaplanowi

Michałowi  Olszewskiemu

Szczęśliwy wolny

Polski czas

Za to co czynił

Obdarz nagrodą

Nagrody godzien


Ze wszelkich miar

I choć w więzieniu


Prześladowany

Za święty polski

Kapłański stan

 

Znowu prześmiewcy

Znowu szydercy

Znów z piekła rodem

Ich cały ród

Uwiera Wiara

Przeszkadza Kościół

Przeszkadza polski

Katolicki duch

Wypchani do cna

Trociną bolszewii

Tam cel żywota

I tam ich klucz

Próżne marzenia

Już nie ta epoka

Dla Ciemnogrodu


Czas dawno minął

Inna epoka stoi u wrót

Czcigodny Kaplanie

My Naród Polski

Królewski Szczep Piastowy

Jesteśmy z Tobą

I trwamy w Tobie
Jako w nas trwasz

Tylko co widać

Nasze zwycięstwo

Pod sztandarami

Bóg Honor Ojczyzna

Nadal mamy w Polsce 

Nasz Polski

Katolicki Maryjny Czas

I nikt tego czasu

W Polsce nie przerwie


Nie wyrwie

Choćby tak bardzo chciał


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst 

Stanisław Józef Zieliński

28. 07. 2024 


 

 

 

 

 

wtorek, 11 czerwca 2024

 

I zawsze gdy tylko mógł

I na Skarpową też wpadł

Tu  w Mieszkaniu Rodzicielskim

Z Rodziną Swoją

Mieszkał przed laty

I powspominać

Zawsze było co

W tej historycznej zadumie

Jak to szybko zmieniają się

Te Nasze Czasy

Ożywali Rodzice

Razem z Dżekusiem

Aż w oczach wirował

Ów drogi

Wcale nie tak

Odległy świat

Wracały wiernie odbite

Jak w lustrze

Tamte  wydarzenia

W cząsteczkach chwil

W cząsteczkach dnia

A każda chwila

Jakże sercu droga

I ów cały czas rodzeństwa

I dzieciństwa czas

I dojrzewający czas

I wspomina Siostra Ula

Swojego Rysia

Nie sposób pogodzić się

Z tym smutnym

Z tym tragicznym faktem

Że już nigdy nie będzie

Takiego spotkania

Wszystko zamyka

Wieczysta klamra

Po  wieków wiek

I tylko wspomnienia

Wspomnienia

Wspomnienia

I ten Kondukt

Przez cały

Łostowicki Cmentarz

W ów czerwcowy

Słoneczny dzień

Tak strasznie daleko

Gdzie cmentarza kres

Ostatnia poprzeczna

I wysoki betonowy płot

I ten  cichy siostrzany sprzeciw

Co do tego miejsca

Jeszcze bardziej potęgujący

Ów ból ów smutek ów żal

Ostatnia Wola

Brata Rysia

Co do miejsca spoczynku

Tak lekceważąco

Zupełnie pominięta

I to na zawsze

Po wieczny czas

I Siostra Ula

Choć tak jak może

Naprawi ten błąd

Choć symboliczne

Na Nagrobnym Rodzicielskim Votum

Będziesz jednak widniał

Dalej godnie wpisany

W Swój Zacny

Kupajowy Ród

I kiedy przyjdzie

Na to miejsce

Na Cmentarz

To będziesz także

Zawsze i Ty

Zawsze razem

Zawsze blisko

Jako i dotychczas

 

Stanisław Józef Zieliński

12. 06. 2024

 

 

 

 

 

niedziela, 9 czerwca 2024

I to miejsce Wiecznego Spoczynku Nasz Czcigodny Rysiu Tak strasznie daleko

 

I to miejsce

Wiecznego spoczynku

Wybrali dla Ciebie

Nasz Czcigodny Rysiu

Tak strasznie daleko

Tu już kończy się

Cmentarz Łostowicki

Biegnie ostatnia

Cmentarna drożyna

I zaczyna się płot

Solidny płot

Betonowy płot

Kto tu do Ciebie przyjdzie

Aby odwiedzić

To Twoje Miejsce

Wiecznego Spoczynku

Twoja Siostra Ula

Mówi o tym wprost

Wiedzą że mam

Kłopoty z chodzeniem

Jak nic to dlatego

To wszystko

W centrum cmentarza

Jest przecież

Rodzicielski Grób

Rodziny Kupajów

Brat Ryszard

Chciał tu spocząć

Nieraz mówił o tym

Na pewno

Nie chciał tego miejsca

Prawie pod płotem

Siostra Ryszarda

Ula mówi

Na koniec tak wiele spraw

Poszło nie tak

Msza Pożegnalna

Też mogła być

W Kościele Parafialnym

Pod wezwaniem

Świętego Franciszka

Z Asyżu

Nazywanej również

Parafią pod wezwaniem Emaus

Należał do niej

Przez tyle dziesięcioleci

Zanim wyprowadził się

Z mieszkania

Przy ulicy Zakopiańskiej

Daleko na skraj Miasta

Do nowej  dzielnicy Kowale

Jakże dla  wielu było

Na mszę Świętą przybyć

W tej dzielnicy Kowale 

Było za daleko

I trudno dojechać

A i trudno trafić

Wielu więc

Na tej Mszy  Świętej

Mszy Pożegnalnej

Po prostu

Nie było

Tak wielu przeto

Przybyło od razu

Na Łostowicki Cmentarz

Dobrze że jeszcze

Znalazł się Grześ

Z pięknym autem

I zechciał Ciebie podwieźć

Przez całą wydłużoną 

Trasę konduktu

Który szedł szedł i szedł

I końca nie było

A wystarczyło przecież

W tej tak ważnej sprawie

Do jedynej siostry Ryszarda

Odezwać się

Zapytać o zdanie

Może dzięki temu

I w tej sprawie

Tak ważnej

I decyzja byłaby

Zupełnie inna.

A przez to i

Mogiła Brata

Brata Ryszarda

Byłaby zawsze

Co najmniej

Stokroć razy bliższa

Bardziej dostępna

A i podróż

Mniej kosztowna

I tak powracasz

Z Cmentarza konstatując

Komu potrzebny

Taki finał

Taka Ostatnia Przysługa

Na przekór



Na opak

Gdy nawet racji

A i zdrowego rozsądku

Jest tu tak niewiele

Stało się jednak

I tak już musi pozostać

Gdzieś jednak


Z tego powodu

Jest ów dodatkowy

I smutek i żal

I to pytanie

Dlaczego

Dlaczego

Dlaczego

I jest tylko jedna

Odpowiedź na to wszystko

Ta Ula Siostra Rysia

A po co jeszcze

Na ten Cmentarz

Na to miejsce

Wiecznego Spoczynku Brata

Ma jeszcze iść

Daleko jest

Nic nie widać

Nic nie słychać

Jak tam naprawdę jest

 







Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

7. 06. 2024

 

 

 

 

 

 

sobota, 1 czerwca 2024

Gdy były jeszcze Ostatnie Chwile Żywota

 

Gdy były jeszcze

Ostatnie Chwile Żywota


 

Mówiłaś zawsze

Zadzwonię do Rysia

I zawsze był przybył

Gdy tylko miał czas

I zawsze był służył

Pomocą i radą

I było to ważne

Bo prosiła Siostra

Siostra Urszula

Siostra jedyna



I zawsze serdeczny

I  zawsze uczynny

Twój Brat

I Ryszard

I Rysiu

A tu nagle smutek

Głęboki aż

Aż het z głębi serca

Bo zadrgał tak mocno

Ten  Twój Cały Świat

Zadrgał i upadł

Pierwszego Czerwca

Anno Domini 2024

W godzinach dopołudniowych

Nadchodzi do Ciebie

Ta smutna

Smutna tragiczna wiadomość

Twojemu Bratu Rysiowi

Dobiegł ziemskiego kresu

Ów ziemski los

Ów ziemski czas

Nie sposób uwierzyć

Nie sposób zrozumieć

Bo jeszcze w przeddzień

Byłaś w szpitalu

To prawda bardzo

Słabiutki był

To prawda mówił

Że chyba tym razem

To nie ON chorobę

Ale choroba

Odniesie nad nim

Swój triumf

Lekarze mówili

Że ciężki jest stan

W oczach buzowały jednak

Płomyki życia

Prosiłaś Boga

Jakże bardzo prosiłaś

Oczami i sercem

By jeszcze lat wiele

Mógł pożyć Twój Brat

Na miejscu już były

Żona Lucyna

I Córka Iwona

I Córka Ola

W drodze het z Anglii już

Ściszone rozmowy

I duży pusty korytarz

I może już trzeba

By z Panem Bogiem

Przybył i Ksiądz

Ale czy już

Czy na pewno już teraz

Prawda że Ryszard

Będzie jeszcze wśród nas

Jeszcze przez długie 

Przez długie lata

Pytasz Sylwio

Pytasz nas wszystkich

I pytasz samą siebie

I tak bardzo usilnie

Na tę odpowiedź czekasz

Ale już znikąd

Nie masz odpowiedzi

Jest tylko ów czas

Ów czas 

Tak bardzo natarczywie

Oczekujący 


Przecież rozmawia

I je samodzielnie

Tylko że mówi

Że taki bardzo

Tak bardzo bardzo

Słabiutki jest

Takim słabiutkim

Jeszcze nigdy nie był

I gdzieś w jakąś przestrzeń

Bezwzględnie ucieka

Aż dziw że tak wiele

Tak wciąż z siebie ma

I jeszcze ja mówię

Dziś medycyna

Tak wiele już może

A Twój Brat Rysiu


 
Na to swoje

Jakże bym bardzo

Chciał  ażeby tak  tak było

Daj Bóg by rok jeszcze

Albo i dwa

Ale wiem jedno

Nadchodzi Mój Czas

Mój Ostateczny Czas

I Kres Żywota

Jest bliżej niż blisko


To Jezus Chrystus

Ma klucze do Życia

I  mieszkań

Mieszkań w Niebie

Ma ciągle tak wiele

I chwalisz Boga że

Jeszcze zdążyłaś

Tuż przed Tą Drogą

Przed Tą  Wieczną Drogą

Ze swoim Rysiem

Zamienić chociaż

Tych kilka słów

Tych kilka swoich

Ostatnich słów

I ulga tym większa

Móc dzisiaj tyle

Chwil pięknych wspominać

Chociaż tak mocno

Tak mocno kołaczą

I  smutek i ból i żal

I nic tylko łzy

Po oczach się kręcą

Nie wiedząc co począć

I tu i  tam

I już nie zadzwonisz

I już nie zapytasz

I już nie poprosisz

O radę

O pomoc

Twój Brat Rysiu

Li tylko w Serdecznej Pamięci

Po wszystek  czas

Twój Brat

Rysiu Kupaj

Przeżywszy lat

Siedemdziesiąt siedem


Serdecznym wspomnieniem

Będzie w nas trwał

Dopokąd w czas 

Sięgną moje 

Niniejsze słowa

Nawet gdy słota

Nawet gdy słońce

Nawet gdy wiatr


 Archiwum Internetowe

Fotografie z wydarzeń

70 - lecie Urodziny Józka 

Ślub Marty i Przemka

Stanisław Józef Zieliński

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

02. 06. 2024

 

 

 

niedziela, 31 marca 2024

Oleksandr Oleksandr

 

 

Oleksandr Oleksandr

Taki trudny nastał czas

Co najświętsze i najdroższe

Przy tym wiernie

Wiernie trwasz

 

Oleksandr Oleksandr

Trudne Życie lecz nie cień

Co dzień chwytasz

Tę nadzieję

By przed każdym zagrożeniem

Co dzień jakoś ukryć się

 

Ale jednak zawsze trzeba

Wieźć ten swój

Normalny los

Jakże pragnąc

By codziennie to potworne

Wojenne nieszczęście

Ominęło Twoje

Piękne Miasto

A  i Twój Rodzinny Kąt

 

Prosisz Boga o ratunek

I o ten ogromny dar

Pozwól Dobry Panie Boże

Od tych nieszczęść i pożogi

Chronić Mój

Rodzinny Czas

 

Tutaj jest tak łatwo zginąć

Co dzień pada

Tyle  bomb

Panie obdarz  nas pokojem

I bezpieczny i szczęśliwy

Ukrainie ześlij los

 

Panie i tu Twoje Emaus

Od zarania

Z wieku w wiek

Ukraina Ukraina 

Zawsze wierna

Twoja córa

Ześlij nam szczęśliwy dzień

 

Prośbom Boże

Nie odmawiasz

A tu wciąż wojenny czas

Taki drugi rok już mija

Tyle ofiar

Tyle zniszczeń

I codziennie

Tyle strat

 

Dobry świat

Owszem pomaga

Ale też i hojną  pomoc

Od swoich pomagierów

Ma też wróg

Barbarzyńca i psychopata



Żądny zemsty

Szkoda słów

 

Oleksandr Oleksandr

Ty za oknem

Wojnę masz

 Co dzień w Tobie

Tyle pragnień

By szczęśliwy był

Twój Kraj


Biegną jednak tędy 

Strasznie ciężkie 

Krzyżowe Drogi

Całe kłębowisko dróg

Krzyż już stoi

Annasz Kajfasz

Drepcze w miejscu

Piłat rozważa decyzję

Umyć dłonie 

Czy aby już

Niezawodny Panie Boże 

Nie zostawisz chyba nas

Aby dalej wróg bezkarnie

Mógł obracać 

Kraj w ruinę

Przez kolejnych 

Kilka lat

 Redakcja

Ilustracje

Oleksandr Yurchuk

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

01. 04. 2024