Jezus

Jezus

piątek, 15 czerwca 2018

Drogi Moje Drogi

Autorska Seria Poetycka
Chrystusowi Uczniowie
Drogi  
Moje Drogi...


Biegnące het 
W świat
Gotowe o świcie
U początku dnia

Zawsze przebudzone
Zawsze rade biec
Zawsze pełne pragnień
Dobrze zacząć
Dzień

Choć kamieni pełno
Tyle wokół gór
Bo i kamień Pragnie
Mieć swe pasmo dróg
By choć 
Na nie 
Patrzeć
Chociaż myślą być
Uczy trwać Kamieniem
Uczy iść Kamieniem
Iść het w zmierzch
Het w świt
Uczy być Kamieniem
Wobec planów swych
Jak być fundamentem
Jak nim być na jutro
Jak nim być
Na dziś

Drogi
Moje Drogi
Biegnące het 
W świat
Gotowe o świcie
U początku dnia

Zawsze przebudzone
Zawsze rade biec
Zawsze pełne pragnień
Dobrze zacząć
Dzień

Tyle dni w tygodniu
Tyle w życiu lat
Tyle w kalendarzu Twoim
Ważnych dat
A za każdą datą
Tyle Twoich dróg
Widzisz jak na dłoni
Gdzie kamień
Gdzie puch

Co zostaje Tobą
Słońce
Piach czy wiatr
Czy dojrzały Owoc
Pełen ogród
Sad

Czy zostają Słowa
Zasuszone źdźbła
I ten posmak skruchy
Że znowu
To Nie To
Drogi
Moje Drogi
Chciejcie ze mną biec
Choć i deszcz przygodny
I wiatr prosto z pól
Choć i czasem burza
Choć i czasem grad
Lecz Wy moim Pasmem
Pasmem het 
Na świat
Ale wszystkie Drogi
Inżynierze Mój
Wszystko Twoje Plany
Bo Ty
Mistrzem Dróg
Lubisz serpentyny
Ponad góry wznieść
By Twa mrówka
Człowiek
Miał wspaniały widok
Miał wspaniały dzień

Pokonując Trasę
Masz 
W sobie Ten głód
Jak dziękować Tobie
Jak Cześć oddać Tobie
Architekcie Światów

Mistrzu
Wszystkich Dróg

I podgląda diabeł
Zza zakrętów swych
Chce byś go odwiedził
Choćby jeszcze dziś
Chce ci dać swe rogi
Żebyś zbocza bódł
I idąc na przełaj
Nie znał
Tych cudownych
Swego Boga
Dróg

Drogi
Moje Drogi
Chciejcie ze mną biec
Tu wszystkie Prędkości
Pod swą stopą masz
Choć wybija licznik
Ile jest już lat
Jeszcze tak daleko
Do Niebieskich Bram
Tyle w Tobie Życia
Tyle w Tobie Życia
Ile pełni życia
Ile pełni życia

Ma Twój
Cały Świat

Pnij się Serpentyną
Pnij się 
Drogą swą
Ponad 
Górskie Szczyty

Po swe Pasmo Gór

Tam
Gdzie Nasz Inżynier
Wszystkich Duchów Duch
Kreśli całym Światom
Biegi nowych dróg
Bowiem po to Jesteś
Bowiem po to Jesteś
By Twą Drogą Serca
Twą Drogą Umysłu
By Twą Drogą Dłoni
By Twą Drogą Stopy
Radował się
Bóg

Bo na Ciebie czeka
Masz pokonać szlak
Choć Kamieni tyle
Wszędzie pasmo gór
Lecz Ty serpentyną
Masz się ponad 
Wznieść
Mimo burz 
I wiatrów
Mimo 
Ciężkich chmur
Ponad nimi Słońce
I Twój
Wieczny Dom
Tam zwieńczysz
Swe Drogi
 





 
 



Tam zwieńczysz
Swój
Los




Ilustracje
Archiwum  Internetowe
Stanisław J. Zieliński
Tekst
Stanisław J. Zieliński
Gdańsk 20.07.2004r
Publikacja na blogu
"Quo Vadis Domine"
16.06.2018 r




























środa, 16 maja 2018

I tylko spojrzy w okno Pośród czterech ścian I jakże dobrze już wszystko wie

I tylko spojrzy 
W okno
Pośród czterech ścian
I jakże dobrze
Już wszystko wie

Kiedy na ziemię
Spadnie kropla deszczu
A kiedy od gorąca
Ruszy przed próg domu
Sumiasty cień
Jakże mocno wtopiony
I w Cienie
I w Blaski Życia
Czcigodnego Nestora
Witolda Jagielskiego
Albowiem 
Na liczniku Losu
10 Czerwca A.D. 2018
Wybije równo
90 Lat
Do Pierwszej Setki
Jest więc już tak blisko
Ale na szczęście
Jest ta Druga Setka
W tym zaradnym zanadrzu
Jak w piwnicznym skarbcu
Kolejna iście domowa
Nalewka
A jest w tej piwniczce
Cała jakże 
Historyczna Galeria
A łyk każdej
A łyk każdej
Ileż dodaje zdrowia
I ileż hartuje lat
Więc Sto Lat
Więc Sto Lat
Więc Sto Lat
Czcigodny Nestorze Jubilacie
I dla Naszej Najjaśniejszej
Niepodległej
Która w tym roku Święci
Swoje Wolne Niepodległe
Sto Lat
Po ponad stuletniej
A dokładnie po 123 latach
Perfidnej niewoli
I to zadanej
Przez najbliższych sąsiadów
Którzy tyle razy
Z jej mocy chroniących
Przed wrogami
Korzystali nie raz

I nie sposób podliczyć
Te wszystkie talenty
Które Tobie
Czcigodny Witoldzie
Na tę wyprawę Życia
Na tę wyprawę Twojego Losu
Darował Miłosierny Bóg
Z góry wiedząc
Przez jakie szlaki Golgoty
Będziesz przechodził
I to razem ze swoimi
Rodzicami
Od Białowieży
Gdzie Ojciec był
Ważnym Leśniczym
I Całą Puszczę Białowieską
W swojej duszy miał
A Tobie jako chłopcu
Jakże mocno te Wszystkie drzewa
Szumiały szumiały i szumiały
Przez po wszystkie lata zsyłki
Jakiej doznało jakże wielu
Aż po Syberię
I po Kazachski Step
Gdzie każdy zesłaniec
Był pozbawiony 
Tego wszystkiego
Co jeszcze miał
I zawsze głodny
I goły
I bosy
I na przyszłość
Żadnych widoków
Tylko ta jedna Ogromna  gehenna
Znikąd donikąd
Ale wiedział
Wiedział i tam
Jaką jakiej rybie
Kiedy dać przynętę
I tak przez miesiące
 

I tak przez lata
Czyż można dziwić się
Skąd w Tobie dzisiaj
Tyle pokory
Gdy przez lat tyle
Była i jest to
Twoja zasadnicza
I święta zasada
I potrafisz mówić
I do kwiatów
I do krzewów
I do drzew
Z których każde
Jakże dobrze wie
Że jesteś ten człowiek
Który zawsze twardo
Stąpa po swoim gruncie
A i pływa
A i lata
Każdy wie
Że jesteś ten człowiek
Który i rolnik
I ogrodnik
I sadownik
I stolarz
I mechanik
I żeglarz
I lotnik
I ile jeszcze

Można by wymieniać
I jednocześnie
Taki sam mieszkaniec
Jakich tu
Przy ulicy Skarpowej
W Gdańsku Siedlcach
Jakże wielu
Więc taki sam
I nie taki sam
Bo jakże mocno
Jakże mocno
Zakotwiczony wśród
Tych zaradnych

Z najbardziej Zaradnych
Bo i cały warsztat 
Zrobi sam
I meble zrobi sam
I sam postawi Ogrodzenie
I furtce nada
Li tylko swoje
Własne zamknięcie
Które li tylko 
Sam najlepiej zna
I sam do kuchni
Wykona meble
Że niejeden stolarz
Z certyfikatem
Jak to wszystko trzyma
Ażeby posiąść
Tę tajemnicę
Potrzebowałby
Co najmniej jednego dnia
Albo i więcej

I co powie
To wszystko Znajduje Posłuch
I droga którą Idzie
I ogród
I sad
I nawet jacht na jeziorze
Gdy po temu
I chęci
I czas
Posłusznie Stawia żagle
I choćby cisza Była ogromna
To przyjdzie 
I wiatr
I do rejsu
Napina je mocno
Jak zawsze
Jak zawsze
Od tylu tylu tylu Lat

I jeśli niebo 
Nad głową
To tylko to Bezchmurne
Pełne błękitu
I jasne
A poza tym wszystko
Jest takie proste
I takie normalne
I choć lat dziewięćdziesiąt
To li tylko
Osiemnaście plus
Bo to wszystko 
I tak normalne
W tym naszym
Dwudziestym Pierwszym Wieku

I gdy spojrzy w okno
Spośród
Czterech ścian
To już wszystko wie
Jak udanie zacząć
Swój kolejny dzień
I co z nim począć

Ilustracje
Archiwum Internetowe
Anna Feć
Stanisław J. Zieliński

Tekst
Stanisław J. Zieliński
17.05.2018