Jezus

Jezus

wtorek, 28 marca 2017

I popatrz przez to moje okno w moją biografię

I popatrz

Przez to moje okno

W moją biografię

Kapitan Wacław Juszko, mieszkaniec Gdańska i żołnierz NSZ, liczący 90lat -  jest świadkiem historii Polski i Golgoty Wschodu...Mimo swoich lat, nadal bardzo tkwi tkwi w dniu powszednim 
i we wspomnieniach, sięgających aż po łagier w Omsku...

 I popatrz

Przez to moje okno

W moją biografię

I przyznaj

Czy to nie jest

Prawdziwy cud

Przemierzyłem 
Przez ziemię

Przez tyle dni

Tyle dni Golgoty

Przez nasze Kresy

Aż het het

Po ten szatański

Syberyjski

Wschód

Mijając całe

Katakumby śmierci

Całe Pola Śmierci

Gdzie było tyle

Zniewolonej Polski

Tylu Patriotów

Tylu bohaterów

Których do dzisiaj

Jakże nieznany

Jakże nieznany

Jakże nieznany jest

Ich Los



Do dziś spoczywają

Nawet bez grobu

Nawet bez Krzyża

A jedyny krzyż

Jaki zachowali

W służbie

Semper Fidelis

To Krzyż

W swoim sercu

Na tej Drodze pełnej Gehenny

Pełnej Golgoty


Pełnej pogardy

Do wszystkiego

Co Polskie

Bo wszystko 
Co Polskie

Właśnie tutaj

Na tej 
Nieludzkiej ziemi

Miało być przeklęte

Po wszystkie wieki



Posłuchaj wierszy

Pisanych przez

Pułkownika

Stanisława Zaniewskiego

Na skrawkach Papieru

Po workach

Na skrawkach

Skrawkach szorstkich

Sztywnych

Przemarzniętych

Jakże ostrożnie delikatnie

Trzeba było stawiać

Te krwawe litery Golgoty

Bo skrawki były jednak

Już tak bliskie spopielenia

Że patrzyłeś na nie

Mówiąc


Przecież to 
Nie przetrwa

Nawet dnia

Nawet jednej nocy

A jednak 
Całe lata przetrwały

Między innymi

I w mojej pamięci

A liczę już sobie

Dziewięćdziesiąt lat

I popatrz Stanisław

Miłosierny Bóg

Jeszcze dał mi tak wiele

Anioła mi dał

Na moje życie całe

A Anioł dał mi

Jeszcze dwóch Aniołów

Że syn jest kapłanem

W świątyni w Redzie

A córka w Zakonie Nazaretanek

A moje życie dziękczynne


Szczęśliwie upływa

Dzień za dniem

I nie węgiel

Który muszę

Po schodach wnieść

Na drugie piętro

I nie to że codziennie

Muszę chodzić po tych schodach

I nie to że wszędzie 
Mam jednak

Jakby coraz 
Bardziej daleko

Ale problemem


Jest przede wszystkim to

Że coraz dłuższe przerwy

W zapamiętywaniu

I to coraz dłuższe

Czyni Moja

Tak dotąd niezawodna

Moja Pamięć

Przerywa mi nagle

Przekornie

Że nie zawsze wiem

Do jakiego wątku

Wracać



Ale siadam

Ale po pokoju Chodzę

I wątek po wątku

Który jeszcze trwa

Który jeszcze 
Nie zanika

W Mojej 
Bezkresnej Niepamięci

Odnajduję to moje

Zapomniane miejsce

Ten mój 
Nagły wyłom

I dla utrwalenia

Pocieram dłonią Moje czoło

Tak witam


Tak gładzę 
Moją każdą myśl

Tak ją witam

By jeszcze



Nie odchodziła
raz na zawsze

By jeszcze chciała być



Przynajmniej na tyle

Na ile jest mi jeszcze

Jakże bardzo potrzebna



I popatrz

Przez to moje okno

W moją biografię

I przyznaj





Czy to 
Nie jest cud

Nawet skrawek

Papieru nie przepadnie

Jeżeli taki ma być

Boży Plan

Nawet mimo tylu

Syberyjskich dróg

Po których tylko

Siarczysty mróz


Bezwzględna Śmierć

I ten Biały

Kondukt Żałobny

Intensywna Zamieć

Przykrywająca to wszystko

W jeden rozległy

Rozrzucony

Po wszystkich łagrach

Bezimienny Grób



I popatrz przez to moje okno

W moją biografię

Czy to nie jest cud


Że jeszcze żyję

I Żołnierz Polski

I dokumentalista

I Bohater

Tych trudnych czasów

I świadek

Przeciw zakłamywaniu

I przeciw zakłamaniu

Której też

Jakże długa

Jakże bezwzględna

Cała epoka



Że o Prawdzie

Mówimy dopiero

Teraz



A z mędrców

Tych fałszywych proroków

Utknęło w tej 
Epoce Zła

W tym haniebnym

Bezwzględnym

Kłamaniu

I nawet iluż
Szczyci się

Tym tytułem

Że on profesor
Jak na przykład 
 



Profesor Jan Gross

Profesor Jan Hartman















Ilustracje
Archiwum Foto 
kpt. Wacława Juszko
Archiwum Internetowe
Stanisław J. Zieliński
Tekst

28.03.2017 R 
 

















niedziela, 26 marca 2017

Bo bez Ciebie to nie sposób by gdziekolwiek dalej iść

Bo bez Ciebie

To nie sposób

By gdziekolwiek

Dalej

Iść

Ku Serdecznej Pamięci
Romana Strzeleckiego 
Sędziego Polskiego 
Sportu w Gdańskim 
PZPN i Wychowawcy 
Niezawodnych Polskich Gdańskich Orłów, Których jest już tak Wielu


A kiedy Odchodzi

Przyjaciel

A i Sędzia z Boiska

Dobry Druh

Pogodzić się z tym jednak

Nie sposób

Bo to tyle dni razem

A i dróg




Zawsze wesół

Że pogoda ducha

W genach

A i werdykt

Choć surowy

To przyjazny

I bezstronny

Bowiem każdy widział

Że sąd sprawiedliwy

Choć bezwzględny

Bez pardonu

Ale jasny




Bowiem sport to przecież

Cała cała pasja

Przy okazji

Była praca

A i dom

Ale wszędzie

Swoim sprawom




Zawsze sprostał

I o wszystkim

Decydował

Zawsze w lot


I był zawsze 
Ten czas

Żeby Porozmawiać

I z sąsiadem by rozpocząć

Dobrze

Dzień

I pogodzić się Dziś trudno

Że ten czas

Tak szybko minął

Tak spokojnie

Tak statecznie

Dzień za dniem




Ale wszystkie Słowa

Jednak pozostają

Bowiem Pamięć

To Nasz Niezawodny

Sejf

Przeto idę drogą

Jakże Ciebie

Wspominając

I tak ze mną

W smutku idzie

Dzień za dniem



I przede mną

Wszystkie mecze

Sędziowanie

Mądre słowa

Mądre rady

Piękny styl

Niech na wieki

U nas wszystkich

Pozostaną

Bo bez Ciebie

To nie sposób

By gdziekolwiek

Dalej

Iść



Zawsze wesół

Że pogoda ducha

W genach

A i werdykt

Choć surowy

To przyjazny

I bezstronny

Bowiem każdy widział

Że sąd sprawiedliwy

Choć bezwzględny

Bez pardonu

Ale jasny



Od autora:


Inspiracją do powstania niniejszego tekstu są wspomnienia 
Grzesia Kabzińskiego, który jest również Sportowym Sędzią...sędziującym Drużynom Piłki Nożnej Gdańska i Pomorza   - od wielu, wielu lat...




Ilustracje
Archiwum PZPN w Gdańsku 
i w Województwie Pomorskim

Archiwum Internetowe
Grzegorz Kabziński
Stanisław J. Zieliński


Tekst
Stanisław J. Zieliński
25.03.2017 R