Jezus

Jezus

poniedziałek, 13 lipca 2015

Bo zbyt bronisz Polskiej Sprawy

Bo zbyt bronisz 
Polskiej Sprawy
W Gdańsku jest
Wielkie Pragnienie
Prawie każda
Rzeka
Pusta
Rada Miasta
nawet Sejmik
Nabierają
Wody
W usta

I Motława coraz płytsza
Coraz płytsza jest zatoka
I jest znowu
Mowa
Trawa
I jest znowu
Trawa
Mowa 

Bo zbyt bronisz
Polskiej Sprawy
Zbyt przeszkadzasz 
W interesach
Z pejsów które pozostały
Nawijają Ci paragraf
Choćby na miarę
Ka Es A

Jesteś Kapłan
Jesteś winien
Myślisz Polską 
Stoisz Polską
A tu w Gdańsku
Ma być
Cisza
W Gdańsku
Michnik
Tupie nogą


Już podają
W "Faktach i Mitach"

Wieści het
Na cały świat 
Kapelan Solidarności
Ksiądz Pralat 
Henryk Jankowski
Cha cha
Chi chi
Ten ostatni bastion
Padł

I Prezydent
Lech Wałęsa był przemówił
Żeś jest człowiek
I masz Duszę
Przyznał że 

Wznosiłeś 
Sierpień
Byłeś Murem
I Przedmurzem
Ale dodał wnet w przedbiegach
Ze to przecież 
Sprawa jedna
Ale w sprawach pozostałych
To Cię
Czcigodny Księże Prałacie
To On Ciebie
Wcale nie zna
Prezydencie
Prezydencie 
Prezydencie
Dzisiaj Piłat
Twój przyjaciel
Twój przyjaciel
Annasz 
Kajfasz
No i od dreptania
W miejscu
Zadreptana sprawa
Ważna
Prezydencie
Prezydencie
Dyplomacja
Mierny miernik
Gdy od Ciebie 
Takie wsparcie maj
Przyjaciele 
Wierni

Och Biskupie Tadeuszu
Nasz Pasterzu
W Mieście Gdańsku
Jesteś przecież 
Taki Nagi
Ale nagość 
Nie popłaca
Gdy jest nagość
Bez odwagi

Także pragniesz już
Werdyktu
W bezradności
Składasz dłonie
W całej sprawie
Chcesz mieć spokój
Jakiekolwiek 
Rozwiązanie

 
W Gdańsku  jest
Wielkie Pragnienie
Każda Rzeka
Prawie pusta
Rada Miasta
Nawet Sejmik
Nawet Biskup 
I Prezydent 
Nabierają wody 
W usta

Bo Grób Pański
Nie tak stroisz
Nie tak wznosisz
Gdańskie Szopki
I ta Wiara
W Polskie Sprawy
No sam widzisz
No sam widzisz
W Gdańsku inne już
Widoki

Zapatrzeni są
W Brukselę
Tak jak kiedyś
Wiernie w Moskwę
Tam jest teraz
Polski Ołtarz
Stamtąd ponoć
Czasy zdrowsze
Stamtąd ponoć 
Czasy nowsze

Niemiec 
Miasto nam ogrzeje
Francuz
Wodę puści
W rurach
I co wielkie poruszenie
Że od opłat
Cierpnie skóra

I Motława coraz płytsza
Coraz płytsza jest Zatoka
I jest znowu
Mowa 
Trawa
I jest znowu
Trawa
Mowa

Ale popatrz
On jest z Tobą
Znakiem Czasu
Ciebie wita
Cichy uśmiech
Skromna Postać
Krzepi Wiarą
Krzepi Mocą
Krzepi Murem
W Twoim Dziele
Daje Tobie
Certyfikat
Według swojej miary

Jest to Certyfikat
Mistrza

Mówiąc
Gdy jest taki Kapłan
Taki Kapłan
W Mieście Gdańsku

To jest Pewny
To jest Pewny

Jest więc w Gdańsku
Kościół Żywy
Żywa Nasza Solidarność
Żywa jest
Rzeczpospolita 





 



 Oto popatrz
Kościół Pełen
Wszyscy Twoi tu
Uczniowie
I ja Tobie
Wdzięczny również
Że mnie krzepisz swoim
Słowem

Tu Świątynia
Wiary Żywej
Z Żywej Wody
Święty Ołtarz
Gdy nie Wierzysz
Nie zobaczysz
Lecz przyklęknij choć
I w milczeniu swoim
Zamilcz
I w milczeniu swoim
Popatrz 

Też przekwitniesz 
Mową
Trawą
I Przebudzisz się
Sumieniem


Że zapragniesz
Załkasz z bólu
Bo wnet ujrzysz

Sam to ujrzysz

W pełnym Blasku

Jakim tutaj
Jakim tutaj
Jakim tutaj

Jesteś
Cierniem

Stanisław J. Zieliński
Gdańsk, dn. 25.08. 2004 R