Jezus

Jezus

sobota, 12 marca 2016

A Ty z Kogutem zawarłeś pakt

 

A Ty z kogutem zawarłeś pakt      

                       Czcigodnemu  Nestorowi 
     
                  Henrykowi Zielińskiemu

Aby codziennie
Móc rano wstać
Gdy jeszcze skoro świt
Kroplami rosy
Muskał skiby pól
Na swojej stacji
Wśród leśnej głuszy
Na stacji Kity
Tuż przed pociągiem
Musiałeś być
By z marzeniami
Pojechać dalej
Aż tak daleko
Gdzie kończy się ląd
I szumi jedno
Ogromne Morze
Bałtyk Nasz

A Kogut Karmazyn
Jakże mocno w ryzach
Trzymał swój cały
Kurzy dwór
I dyscyplina
Iście syberyjska
I zima i mróz
O trzeciej mus wstać
Bo taka była
Taka była kogucia
Karmazynowa komenda


O trzeciej
Budził budził się
Cały kurzy świat
Że jednym 
Pianiem niosły się
Wszystkie grzędy
I tak chcąc nie chcąc
Wstawałeś i Ty
I nogi za pas
I na przełaj wprost
Kierunek stacja
Stacja Via Kity


A wszystko
Przez ten jeden
Jeden błysk
Przez ten dzień jeden
Nagły niespodziany
Poszedłeś sobie
Kiedyś przed dom
Stary Rodowy Dworek Podlaski
Skoro świt
I wprost z rozległych pól
Dopadł Cię nagle ów słony wiatr
Morski odległy marzycielski
I poszum tych Twoich
Świętych fal
Znad Bałtyku wprost
I jakże wtedy
Wiedziałeś już
Że Miasto Gdynia
Będzie na zawsze
Także i Twój Port
Tam los
I dom
I do tego Twojego Domu
Zawsze wszystkie rejsy
Zawsze wszystkie drogi

I mija mija już tyle lat
Było ćwierć wieku
Teraz półwiecze
I w Stoczni Gdyńskiej
Zastał Ciebie Grudzień 1970
I w Stoczni Gdyńskiej 
Zastał Ciebie Sierpień 1980
Te Przełomowe Lata
Lata i Skarg i Nadziei
A potem  to jedno wielkie 
Rachowanie Win 
Stan  Wojenny
I ten ogromny ból
Że za te wszystkie zbrodnie
Na tych gorliwych ludziach pracy
Nie odpowiedział  nikt
I jeszcze dopisali 
To antypolskie
Dzieło Zniszczenia
Likwidację Twojej Stoczni


Ale Tamten Słony Wiatr
I w świecie wspomnień
A i w sercu
A i w pamięci
Jakże zawsze z Tobą
Jakże Solidarny 
Bo Solidarność
To Twoja Duma
I Radość 
I Ból
I Ten Ogromny Żal

Ale tamten Słony Wiatr
Pędzi przez Twoje lata
Przez Twoje lata
Przez Twoje dzieje
I szumi
Na pełny głos
Jak tylko może
I Wieje 
Wieje na  oścież
Tak samo
Jak przed laty
Wiatr tamten
A może ciągle
To Wiatr ten sam


I w Tobie dalej
Dalej jest jest ten kur
Kogut Karmazyn
Jakaż to historia
I do dziś respekt
Przed owym
Legendarnym Karmazynem masz
Bo gdyby nie on
To czy byś zdążył
Na swój Gdyński Pociąg
I tak od tylu lat
Już w swoim Porcie trwasz
Że już i bosman
Że już kapitan
Że już admirał

I swą załogę
Jakże dzielną masz
Grażyna Marzena Agata
Jakże wyborny
Wyborny Świat Piękna
Że same Venus
Wyłowione z fal
Każda zaledwie
Wiek nastoletni

I kiedy w lecie
Wszystek Gdyński Kwiat
W kąpieli słońca
Wylegał na plaże
Jak bardzo strzegłeś
Każdy Swój Skarb
Aby nie porwał
Jakiś Pirat
Jakiś korsarz
Lub jakiś Arab
Przygodny bywalec 


 






I tak Karmazyn
W Twój profil wrósł
Gdy sztorm się zerwie
Lub północny wiatr
Nagle het z głębi
Morza
Fale poderwie
Spoglądasz
Ze swojej najwyższej
Gdyńskiej Moreny aż po Hel
Jakże bardzo rad
Że tak bardzo
Pewne miejsce masz
Razem z rodziną
W tym swoim gdyńskim
Tak naturalnym
Bosmańskim Gnieździe


Ale gdy przyjdzie
Karmazyn na myśl
Zapewne chętnie
Wspominasz go całym sercem
Lecz on Karmazyn
I dziś Tobie stawia
Swój wysoki próg
Seniorze Henryku
Mój Bosmanie
Mój Kapitanie
Mój Admirale
Jeśli tak głośno
Jak ja nie zapiejesz
To mimo zasług
I wysługi lat
Nie wpuszczę Ciebie
Na swoją grzędę

A Ty z Kogutem
Zawarłeś pakt
Żeby codziennie
Móc rano wstać
Skoro świt
By na swój pociąg
Zdążyć pełnym pędem
Przez łąki
Przez pola
Przez lasy wprost

Gdy tylko co zbudzony
Wczesny Świt
Kroplami rosy
Muskał każdą skibę

I tak dziś pędzisz
Pędzisz co sił
Wzdłuż każdej drogi
Przez cały świat
Ażeby zawsze na czas
Na czas punktualnie być
W tym Centrum Świata
Gdzie są Zabłotne
Na Które zawsze
Zamieniłbyś jakże chętnie
Każdą choćby Największą
Metropolię
Paryż
Londyn
Nowy Jork
A tym bardziej
Moskwę


Stanisław J. Zieliński
9.03.2016 R